Awans jest nasz !

                      

źródło: sport.radiozet.pl

  Po 12 latach oczekiwań wracamy na światowe salony. Polska reprezentacja w piłkę nożną awansowała z pierwszego miejsca w grupie na przyszłoroczny mundial w Rosji. 

  Nie były to łatwe eliminacje dla drużyny Adama Nawałki. Wpadka już w pierwszym spotkaniu z teoretycznie najsłabszą w grupie reprezentacją Kazachstanu ostudziła nieco wielki optymizm jaki panował po zeszłorocznym euro we Francji. W kolejnych trzech spotkaniach naszej drużyny w ubiegłym roku ciężko było wywnioskować na co tak naprawdę stać biało - czerwonych. Pomimo trzech wygranych - pewnej 3:0 z Rumunią, szczęśliwej 3:2 z Danią oraz zwycięstwu w ostatniej akcji spotkania z Armenia 2:1 rzucały się w oczy proste błędy w obronie oraz brak koncentracji przy korzystnym wyniku w czasie trwania spotkania. W pierwszym spotkaniu w 2017 roku po hat-tricku Lewandowskiego pewnie na Narodowym wygraliśmy z Rumunią. W Podgoricy z nieobliczalną Czarnogórą wygraliśmy 2:1 dzięki czemu awans na mundial wydawał się niemal pewny. Zimny prysznic przyszedł jednak we wrześniu w Danii, gdzie dostaliśmy sromotnej porażki 0:4 nie stwarzając sobie żadnej dogodnej sytuacji bramkowej. Rehabilitacja przyszła kilka dni później w Warszawie gdzie bez problemów uporaliśmy się z Kazachstanem. W tamtym momencie, na dwie kolejki przed końcem eliminacji byliśmy liderem grupy z zaledwie trzema oczkami nad Czarnogórą i Dania. Jednakże biało - czerwoni w najważniejszym momencie eliminacji nie zawiedli. Pokazał siły, charakteru i styl jaki zaprezentowali w Armenii wygrywając z tamtejszą reprezentacją 6:1 był dla nas wszystkich jasnym sygnałem, że awans już jest nas. I w końcu nastał ten dzień - 8 dzień października i mecz z Czarnogórą  w którym potrzebowaliśmy zdobyć zaledwie jeden punkt...
Zaczęliśmy znakomicie, już w pierwszym minutach meczu do bramki przeciwników trafiali Mączyński i Grosicki. Przy stanie 2;0 nikt nawet nie przepuszczał, że w tym spotkaniu może dojść do horroru. Aż nagle... w 78 i 83 minucie do bramki Szczęsnego trafiali Czarnogórcy, uciszając w kibiców zebranych na Narodowym. W tamtym momencie wynik 2-2 dalej dawał nam jedank bezpośredni awans na mundial, jednak obawy, że nie dowieziemy korzystnego wyniku do końca był coraz bardziej niepokojący . Wtedy to nasz lider i przywódca - Robert Lewandowski strzelił na 3-2 dając spokój i ogromną radość kilkunastu milionom fanom piłki nożnej w Polsce. Po tej bramce Polacy ruszyli  do kolejnego ataku na bramkę drużyny z Bałkanów, co w konsekwencji przełożyło się na bramkę samobójczą Stojkovicia i wynik na tablicy świetlnej zamienił się na 4:2. Po ostatnim gwizdku na stadionie i murawie wybuch szał radość. Posypało się konfetti i zaczęto otwierać szampany. Świętowanie awansu na ulicach Warszawy trwało do późnych godzin nocnych, natomiast na portalach społecznościowych pojawiały  się twetty oraz komentarze z  gratulacjami  od dziennikarzy, celebrytów czy polityków RP.

  Trzeba powiedzieć sobie szczerze, że to prawdopodobnie będą ostatnie mistrzostwa świata dla takich zawodników jak Lewandowski, Błaszczykowski, Piszczek czy Fabiański. Dlatego miejmy nadzieję, że tą jedyną szanse zagrania na tak wielkiej imprezie nasi chłopcy wykorzystają najlepiej jak potrafią i na przełomie czerwca i lipca 2018 roku dadzą nam wiele radości i pięknych chwil spędzonych na wspólnym kibicowaniu. Nie zawiedzie nas !

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wystartowałem